Poniżej znajdziesz kilka fragmentów wybranych z książki...

USA jak Jamajka?

– Nie stawiaj Polaków jako tych czarnych owiec na tle mapy świata…
– Oczywiście, nie jesteśmy najgorsi.
– Przynajmniej to jest pozytywne – zaśmiałem się ponuro – A kto jest?
– Do nas mam żal, że kiedyś produkowaliśmy mało śmieci, zużywaliśmy mało energii, generalnie konsumowaliśmy mało, a teraz jesteśmy dumni, że konsumujemy dużo. Polska truje środowisko całkiem mocno na tle innych gospodarek. A odpowiadając ci, kto jest najgorszy… to chyba jest jasne? – Spojrzał pytająco na mnie. – Nie uważasz?
– Chyba…

W pubie na Seszelach

Z naszego seszelskiego domu najbliżej mi było do pubu, który prowadził Rasta. Weszło mi w nawyk, aby codziennie do niego wpadać i tak nieco się nawzajem poznaliśmy. Lubiłem ten jego radosny uśmiech, lubiłem uciąć sobie z nim pogawędkę.
Jednego leniwego popołudnia zapytałem go, czy te kolory, żółty, zielony i czerwony, oznaczają Jamajkę, czy może są to kolory Boba Marleya.
– Bro, ty nic nie wiesz. – Pokazał w uśmiechu białe zęby. – To są kolory Etiopii. 
– Etiopii? Serio? Nie Jamajki? – A wiesz, co znaczą? 
– No… nie wiem. 
– Chcesz wersję oficjalną czy moją?
– Dawaj tę i tę, chyba nam się nigdzie nie spieszy. – Uśmiechnąłem się. 

Zdarzenie przy Cocos Islands

Musiało już minąć trochę czasu, kiedy przez sen usłyszałem ciężki plusk. No tak, ktoś nie był już tak delikatny jak ja i zwalił drabinkę! – pomyślałem. Próbowałem znów zasnąć, ale moje myśli z dalekich przestrzeni i światów równoległych wróciły na katamaran. Nie ma co zasypiać, bo ten nocny spacerowicz będzie jeszcze przechodził koło mojej głowy, kilka razy w coś wyrżnie, więc i tak wytrąci mnie ze snu – pomyślałem i cierpliwie czekałem na kroki powrotne z rufy. Przeczekałem tak dłuższą chwilę. Byłem już bardziej na jawie niż we śnie… Różne myśli zaczęły przychodzić mi do głowy… A może to nie drabinka, tylko ktoś zwalił się do wody? Drabinka? Serio? Aż taki plusk?
– Eeej, jesteś tam? – Zachrypnięty, cichy głos wydostał mi się z krtani.